Premiery książek - LISTOPAD

10/31/2016 38 Comments A+ a-


Hej wszystkim!
Mamy trochę wolnego, postanowiłam więc napisać kilka postów na te jesienne dni. Dzisiaj mam dla was nową serię wpisów na bloga!
Listopad już wychyla się zza rogu, a wraz z kolejnym miesiącem dostajemy nową porcję książek w księgarniach. Z pewnością jesteście ciekawi, co też w tym zbliżającym się miesiącu szykuje dla nas rynek książkowy. Ze wszystkich tytułów zebrałam te najciekawsze, które być może i dla was wydadzą się interesujące.
Zapraszam!


Rachel Caine - Atrament i krew

Jess Brightwell jest kurierem, na polecenie swojego przebiegłego ojca przemyca książki dla klientów. Wszystkiego, co wie, nauczył się z nielegalnych książek, które jego rodzina zdobywa na czarnym rynku. Ta niebezpieczna praca pozbawiła życia jego starszego brata. Ale bardziej ryzykowne jest zadanie, jakie ojciec wyznacza mu teraz. Jess ma zostać szpiegiem rodziny w Wielkiej Bibliotece...
Rozpoczyna szkolenie w Bibliotece. Wszyscy tu mają tajemnice: uczniowie i ich mentor - bezlitosny Bibliotekarz. Jess z przerażeniem odkrywa, że dla tych, którzy nią rządzą, wiedza jest cenniejsza niż ludzkie życie. I że wkrótce spłoną zarówno buntownicy, jak i książki...

Weronika Wierzchowska - Życie tak zwyczajne

Anna zaczyna pracę w technikum jako stażystka ucząca chemii. Przez niedoświadczenie i brak przygotowania do zawodu pakuje się w kolejne kłopoty, nie radzi sobie w kontaktach z uczniami i nauczycielami, przez których czuje się na dodatek poniżana. Zamierza zrezygnować z kariery pedagogicznej, kiedy w jej ręce wpada tajemniczy dziennik. Badając jego historię, poznaje losy kilku nauczycielek i guwernantek jak ona borykających się z przeciwnościami losu. Historie pięciu kobiet, które, choć dzielą je lata i warunki życia, są sobie zadziwiająco bliskie.


Tana French - Zdążyć przed zmrokiem


Trójka dwunastoletnich dzieci – Germanie, Adam i Peter – bawi się przy drodze koło miasteczka Knocknaree, a potem wchodzi do przylegającego do niej lasu. Adam zostaje odnaleziony kilka godzin później w stanie bliskim katatonii, w zakrwawionej odzieży. Germanie i Peter znikają bez śladu. Dwadzieścia lat później, obecnie Rob Ryan, pracuje w wydziale zabójstw. Wraz ze swoją partnerką Cassie Maddox rozpoczyna śledztwo w sprawie zamordowania dwunastoletniej Katy Devlin. Co łączy tę zbrodnię z wydarzeniami z 1984 roku? Obie sprawy są do siebie łudząco podobne. Dla Ryana dochodzenie ma dodatkowo wymiar osobisty – musi nie tylko odnaleźć mordercę, ale zmierzyć się z własnymi traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, o których do tej pory wolał milczeć. Pojawia się coraz więcej trudnych pytań. Pozornie normalna rodzina ofiary wydaje się skrywać wiele tajemnic.

Blake Crouch - Mroczna Materia


"Jesteś w życiu szczęśliwy?"
To ostatnie słowa, które słyszy Jason Dessen, zanim zamaskowany porywacz pozbawia go przytomności. Gdy się budzi, jest przywiązany do noszy i otaczają go ludzie w kombinezonach zabezpieczających przed działaniem substancji niebezpiecznych. Uśmiecha się do niego mężczyzna, którego Jason nigdy w życiu nie widział, który zaczyna przemowę od słów: "Witaj z powrotem, Jasonie. Gratulacje". 
W świecie, w którym się obudził, życie Jasona jest całkiem inne niż to, które prowadził. Jego żona nie jest jego żoną. Jego syn nigdy nie przyszedł na świat. A on sam nie jest tuzinkowym profesorem fizyki na uniwersytecie, lecz fetowanym geniuszem, który osiągnął coś wielkiego. Coś niemożliwego. 
Czy ten świat jest snem, czy snem był świat poprzedni? Nawet jednak jeśli dom, który pamięta, jest prawdziwy, jak Jason ma wrócić do rodziny, którą kocha?

 Colleen Hoover - November 9

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii – tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon... 


Neal Stephenson - 7EW

Co by się stało, gdyby nastąpił koniec świata?
Kiedy kataklizm przemienia Ziemię w tykająca bombę zegarową, rozpoczyna się rozpaczliwy wyścig z tym, co nieuchronne. Zostaje opracowany ambitny plan, który ma zagwarantować przetrwanie ludzkości poza obszarem ziemskiej atmosfery, ale na nieustraszonych pionierów czyhają nieprzewidziane niebezpieczeństwa. Ostatecznie zostaje ich dosłownie garstka... Pięć tysięcy lat później ich potomkowie – trzy miliardy ludzi zaliczające się do siedmiu odrębnych ras – rozpoczynają kolejną zuchwałą podróż w nieznane, na obcą planetę, którą kosmiczna katastrofa i upływ czasu zmieniły nie do poznania. Na Ziemię. 

Amber Smith - Co mnie zmieniło na zawsze

To nie liceum ją zmieniło. To gwałt. 
Pewnego wieczoru najlepszy przyjaciel jej brata – niemal członek rodziny – sprawia, że świat Eden wywraca się do góry nogami. To, co kiedyś wydawało się proste, teraz jest skomplikowane. To, co kiedyś wydawało się prawdą, teraz jest kłamstwem. Ci, których kiedyś kochała, teraz budzą tylko jej nienawiść. Nic już nie ma sensu. Wie, że powinna powiedzieć komuś o tym, co się stało, ale nie może tego zrobić. Więc ukrywa to w sobie, głęboko. Ukrywa też to, kim kiedyś była – bo teraz jest już inna. Na zawsze.


Jennifer Donnelly - Płytkie groby

Nowy Jork, XIX wiek. Przed piękną i bogatą Jo Monfort rysuje się świetlana przyszłość. Jednak jej plany unicestwia rodzinna tragedia: ojciec Jo ginie od przypadkowego postrzału. Czy jednak naprawdę był to wypadek? Dziewczyna ma wątpliwości.
Z pomocą Eddiego – młodego, niezwykle przystojnego reportera – Jo próbuje dociec prawdy. Im bliżej jest rozwiązania, tym więcej może stracić. Ale jest już za późno, by się wycofać. A życie bywa mroczniejsze, niż Jo Monfort, dziewczyna z dobrego domu, mogła sobie wyobrazić.


Remigiusz Mróz - Świt, który nie nadejdzie

Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i... nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem.
Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach.
Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę...

Nina Willner - Lata rozłąki

Czy czterdzieści lat to dużo w dziejach ludzkości lub w historii Europy? Być może nie aż tak wiele jak w losach niemieckiej rodziny, której życie śledzimy od momentu, kiedy przychodzi jej borykać się z wprowadzaniem nowego porządku po 1945 roku, gdyż znalazła się w sowieckiej strefie okupacyjnej. Śledzimy losy prawdziwych, żywych ludzi, które przeplatają się z historią NRD i realiami życia w tym kraju – dla jednych to okres konformizmu, próba dostosowania się i przetrwania. Inni czuli, że więzienie, jakim staje się ich państwo, to koszmar. Hanna, najstarsza córka, pragnąc zrealizować zaszczepione w niej przez ojca w innej epoce ideały, decyduje się na desperacką ucieczkę na Zachód, która wprawdzie ma swoje reperkusje dla tych, którzy pozostali, ale jej przynajmniej pozwala na życie w wolnym świecie. W wolności, jaką uosabia dla niej zamek w Heidelbergu. Nigdy jednak nie zapomni o swej miłości do rodziny, która pozostała za żelazną kurtyną i z którą przez czterdzieści lat nie będzie jej się wolno zobaczyć... 

Gayle Forman - Zostaw mnie

Maribeth Klein to wiecznie zabiegana pracująca matka. Wszystko co wiąże się z domem, z mężem i z dziećmi spoczywa na jej barkach.
W okresie rekonwalescencji Maribeth nabiera przekonania, że nie jest w stanie sprostać wymaganiom wszystkich wokół, decyduje się więc na krok zupełnie nie do pomyślenia. Pakuje się i wyjeżdża. Jak to jednak często w takich przypadkach bywa, po przybyciu w nowe miejsce zaczyna patrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Z dystansu może inaczej ocenić oczekiwania swoich bliskich, a także swoje życie zawodowe. Dzięki wsparciu nowych przyjaciół udaje jej się odkryć w sobie tajemnice, które dotychczas skrywała nie tylko przed rodziną, ale nawet przed samą sobą.

Cecelia Ahern - Podarunek

Wydaje się, że Lou Suffern ma wszystko, ale w rzeczywistości nie ma niczego. Zabiegany pracoholik, dla którego najważniejsza jest rywalizacja ze współpracownikami, zaniedbuje rodzinę i lekceważy wszystko co nie ma bezpośredniego związku z jego zawodową karierą. Najchętniej przebywałby w dwóch miejscach równocześnie, ale to przecież niemożliwe. Czy na pewno?
Za sprawą obdarzonego nadzwyczajnym darem Gabe'a – pierwszego człowieka, któremu bezinteresownie pomógł – zyskuje ten nadzwyczajny dar i... No właśnie, czy uda mu się zmienić swoje życie? Czy szczęście, które do tej pory wymykało mu się z rąk, wreszcie stanie się czymś więcej niż tylko nieuchwytnym marzeniem?


I to tyle z listopadowych nowości. Które z nich przypadły wam do gustu, a na które czekacie z niecierpliwością? Piszcie!
Ja tymczasem żegnam się z wami i

do następnego!

Wyzwanie: WRITE and READ #2 - Kawa czy herbata?

10/29/2016 17 Comments A+ a-


Hej wszystkim!
Biegnę do was dzisiaj z nowym wyzwaniem WRITE AND READ! 
Jeżeli nie wiecie o co chodzi, już tłumaczę. Wyzwanie pochodzi z CzytanienaszymzyciemPolega ono na tym, że każdego początku miesiąca udostępniany jest na tym blogu temat opowiadania, które musicie napisać. Innymi słowy, rusza myślenie i kreatywność. Opowiadanie nie musi być długie, wystarczy napisać zaledwie rozdział czy fragment. Najważniejszym jest zamieszczenie myśli przewodniej. 
W tym miesiącu tematem przewodnim opowiadania jest "kawa czy herbata" (osobiście wybieram herbatę!). Zapraszam was do mojego króciutkiego fragmentu opowiadania.


KAWA I HERBATA


Nasza historia zaczęła się, kiedy moje dłonie były bliskie skostnienia i skruszenia się. Trzymałam w ręce parasol, który wiatr starał mi się uparcie wyrwać. Krople deszczu dostawały się wszędzie – do rękawów, na twarz, na włosy. Dzień był tak ponury jak mój humor. Tak bardzo tęskniłam za słońcem! 

Chyba tylko ja postanowiłam się wybrać w taką pogodę na zewnątrz. Wszyscy siedzieli w domach, ogrzewając się gorącą herbatą i oglądając telenowelę w telewizji. Byłam na siebie okrutnie zła.

Nie ukrywając poirytowania, skryłam się pod daszkiem jednej z kawiarni. Otrzepałam parasol i swój płaszcz z zimnych kropel deszczu. Nie miałam wtedy zamiaru wchodzić do środka. Chciałam przeczekać, aż wiatr trochę złagodnieje i pójść dalej do swojego mieszkania. Czekałby tam na mnie ten sam ponury nastrój, ale z pewnością nie miałam na tyle cierpliwości, żeby chodzić po tej ulewie i marznąć, sięgając granicy pomiędzy irytacją a już mocnym wnerwieniem.

Kiedy jednak stałam tam, przed wejściem, w oczekiwaniu na poprawę pogody, spostrzegłam że na ulicy nikogo nie ma. Słyszałam jedynie odgłos uderzenia kropel o chodnik i świst wiatru smagającego moje włosy. Widziałam miasto zasłonięte ścianą deszczu i szare chmury pokrywające niebo. A potem obejrzałam się za siebie i zobaczyłam przytulne pomieszczenie, ciepłe kawy na stolikach, ludzi uśmiechniętych i czerwonych na policzkach.

I wtedy stwierdziłam, że wolę poczekać w kawiarni. 

A potem czekałam tam już zawsze.


– Cześć! – uśmiechnąłem się zza lady, wycierając ręce o spodnie. – Dzisiaj kawa czy herbata?

Za każdym razem kiedy przychodziłaś, za oknem było ponuro i smutno. Dzisiaj nic się nie zmieniło. Widziałem za szybą padający deszcz i stukający w okna kawiarenki. Czasem zdarzało mi się patrzeć na prognozę pogody i zgadywać, czy następnego dnia też się pojawisz.

– Cześć, duża cappuccino! – Zdjęłaś szalik przez głowę, a wtedy twoje blond włosy zaczęły się elektryzować i śmiesznie sterczeć na wszystkie strony. Miałaś zaróżowione policzki, a na twoich powiekach zauważyłem delikatnie odciśnięty tusz. Ale i tak stwierdziłem, że jesteś urocza. I chętnie w końcu poznałbym twoje imię.

Czasami zamawiałaś kawę i wtedy wiedziałem, że masz gorszy dzień. Ale były dni, kiedy serwowałem ci herbatę – to były te dobre. Każdego dnia długo zastanawiałaś się, którą tym razem wybrać. A kiedy już dostawałaś swoje zamówienie, zawsze rozczulałaś się nad zapachem naparu. Jakby to był dla ciebie rarytas.

– Jasne! – Zabrałem się za parzenie kawy, skutecznie opóźniając ten proces, by jak najdłużej móc cię zatrzymać. 

Co jakiś czas zerkałem na ciebie, kiedy opierałaś się o ladę. Nigdy nie siadałaś do stolika, zanim nie dostałaś swojego zamówienia. Uśmiechałaś się za każdym razem, kiedy spoglądałem na ciebie. A wtedy odwracałem spojrzenie, bo nie mogłem wytrzymać twojego uśmiechu. Uśmiechu, z którego kipiało wiele smutku.

Czasem próbowałem cię zagadywać, ale zbywałaś mnie półsłówkami, więc naszymi jedynymi słowami były wzajemne uśmiechy.

– Proszę. – Położyłem filiżankę na stół i w tej samej chwili zauważyłem wystający z twojej torby tomik. – „Mistrz i Małgorzata”? W końcu coś, co znam!

Spojrzałaś na swoją książkę, a później na mnie wzrokiem trochę oceniających, trochę zdumionym.

– Odgrzebuję klasyki z piwnicy. – Nagrodziłaś mnie swoim uśmiechem i zauważyłem w nim dużo szczerości. To dodało mi pewności siebie, żeby kontynuować.

– Czytałem jakiś czas temu. Bardzo polubiłem Wolanda. Szatan, który nie jest uosobieniem zła, tylko wykonawcą wyroków... – odebrałem od ciebie pieniądze, uśmiechając się chyba zbyt szeroko - Paradoks.

– Paradoks – potwierdziłaś i odwzajemniłaś uśmiech, spuszczając głowę. Podniosłaś ją jednak, kiedy odliczyłem resztę i wyciągnąłem dłoń z monetami. – Reszty nie trzeba.

– Och… – cofnąłem rękę. – Dzięki!

– Więc lubisz robić ludziom dobrze... – zagadnęłaś, będąc bliska chichotu - ...kawą?

Zaśmiałem się, a ty chwyciłaś filiżankę, wąchając napar gorącego napoju bogów.

– Albo herbatą, marzyłem o tym od dziecka!

Uśmiechnęłaś się, a potem odeszłaś od lady, a ja nie zawołałem cię, bo przyjmowałem zamówienie kolejnego klienta. Śledziłem cię jednak wzrokiem aż do twojego wyjścia.





Kiedy przestałem cię widywać, praca w kawiarni stała się dla mnie tak samo żmudna, jak bywała wcześniej przed twoim pojawieniem się. Za każdym razem słysząc dzwoneczek u drzwi, podnosiłem głowę i odczuwałem ogromny zawód, że to nie twoja postać stoi w progu. Każdy deszczowy dzień przyprawiał mnie o jakieś ziarenko nadziei. I kiedy już byłem święcie przekonany, że się nie zjawisz, pojawiłaś się pięknego, słonecznego dnia w swoim karmazynowym płaszczu i z głębokim smutkiem na twarzy.

– Dzisiaj kawa – bardziej stwierdziłem niż zapytałem.

Skinęłaś głową i westchnęłaś głośno, opierając się ręką o ladę.

– Dużo kawy. – Twój głos był niski i zupełnie niepodobny. Wtedy chyba w końcu zrozumiałem, że coś się stało.

Milczałem, kiedy przygotowywałem twoje zamówienie. Nie miałem śmiałości spojrzeć na ciebie, bo bałem się że zobaczę twoje załamanie.

Podszedłem do lady, stawiając na jej blacie gorącą filiżankę czarnej kawy bez cukru (tej, którą zawsze brałaś, gdy miałaś te naprawdę złe dni) i talerzyk ze słodką bułką.

– Na koszt firmy – odparłem, machając ręką, żeby zaznaczyć że nie chcę od ciebie żadnych pieniędzy.

Pokręciłaś jednak głową, pociągając nosem i wyciągnęłaś do mnie rękę z banknotem. I wtedy z twojego portfela wypadło zdjęcie, na którym znajdował się chłopiec. Na oko miał może dziesięć lat. Jego kolor włosów przypominał twój i zorientowałem się, że to musi być twój brat.

A kiedy zobaczyłaś to zdjęcie na blacie, zaczęłaś płakać. I nie wiedziałem, co mam wtedy zrobić.

– Przepraszam – pozbierałaś szybko swoje rzeczy, wciskając mi do ręki banknot. Już chciałaś odchodzić, kiedy twoja ręka stuknęła filiżankę, a ta przewróciła się, rozlewając kawę i upadając na podłogę. Odgłos tłukącej się porcelany wzdrygnął nas obojgiem. – Przepraszam! – Powtórzyłaś znowu, bardziej rozpaczliwie.

Rzuciłem się wtedy, żeby to wszystko posprzątać. Nie chciałem, żebyś ty to zrobiła.

– Nic nie szkodzi – zapewniłem cię, wycierając blat. – Nic się nie stało.

Spojrzałaś mi w oczy tak bardzo zrozpaczona i to chyba właśnie cię uspokoiło. Twoje spojrzenie biegało od stłuczonej filiżanki do rozlanej kawy, a ja wciąż i wciąż cię zapewniałem, że wszystko w porządku.

– Cathy – wyciągnęłaś rękę, kiedy już sobie poradziłem ze sprzątaniem. - Przepraszam cię raz jeszcze.

– Thomas. – Odwzajemniłem gest. - Nic się nie stało.

A potem zaczęła się nasza historia.




I tak nastąpił koniec. Jak wam się podobało? Mam nadzieję, że sobie poradziłam z tematem. Napiszcie koniecznie, co sądzicie o tym krótkim fragmencie. Jeżeli jesteście zainteresowani innymi moimi tworami, zapraszam serdecznie na swojego Wattpada bądź na opowiadanie, które znajduje się na tym blogu pod nazwą "Gwiazdy w oceanie" i również zostało napisane na to wyzwanie.
To tyle ode mnie!

Do następnego!



'TAJEMNICZY ŻÓŁTY TELEFON'
Rainbow Rowell - Linia serc

10/24/2016 22 Comments A+ a-


Hej wszystkim!
Dzisiaj mam dla was recenzję książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu, ale kompletnie nie mogłam się przemóc, by cokolwiek o niej napisać. Obiecałam już jednak na blogu, że dodam taki oto wpis, więc z pocie czoła wyprodukuję dla was dzisiaj kilka słów o "Linii serc" autorstwa Pani Tęczy.
Bez żadnych zbędnych wyjaśnień (w których pewnie wspominałabym coś o studiach, bo teraz to moje jedyne życie), zaczynajmy!





Kilka słów o książce.



Tytuł: "Linia serc"
Autor: Rainbow Rowell
Tytuł oryginału: Landline
Kategoria: literatura współczesna
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte


Opis książki:

"Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami.
Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów.Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon..."

Właściwie sam opis mówi już nam wystarczająco dużo, by stwierdzić że historia będzie lekka jak piórko i po prostu rozluźniająca, czyli idealna lektura po napiętym dniu pracy.
Wizualnie "Linia serc" przedstawia się bardzo dobrze. Na pewno sama okładka robi wrażenie, skutecznie przyciągając wzrok. Mogę śmiało stwierdzić, że w porównaniu z innymi zagranicznymi wydaniami, nasze szczególnie się wyróżnia. To samo dzieje się, kiedy zerkniemy do wnętrza.


Ozdobniki na skrzydełkach czy na pierwszych kartkach powieści sprawiają, że chętnie sięga się po taką pozycję, a czcionka użyta w książce sprawia wrażenie prostej i przyjemnej do śledzenia wzrokiem.


Po pierwszym wrażeniu, zaczynamy czytać. Książka podzielona jest na kolejne dni, w których rozgrywa się akcja. Właśnie dzięki czcionce, "Linię serc" czyta się dosyć szybko i uwierzcie mi - bardzo się z tego cieszę, inaczej bym przez nią nie przebrnęła.


O ile pochwaliłam książkę za swój wygląd, okazał się on niezwykle zwodniczy, bo już sama treść to niestety coś zupełnie odwrotnego.




Skończyły się pozytywy. Przechodzimy do konkretów.
Początek jest zwyczajny, prosty, bez żadnych fajerwerków. Dowiadujemy się, że Georgie - scenarzystka komedii otrzymuje niesamowitą okazję, żeby stworzyć swój własny serial. Wszystko wydaje się być niczym sen. Ma dobrą pracę, męża, dwie córki, w dodatku taka wspaniała nowina - co by mogło pójść nie tak?
Okazuje się, że termin wyznaczony na przygotowanie serialu koliduje z terminem, w którym rodzina obiecała sobie spędzić razem święta. I tak zaczynają sie problemy. Kiedy kobieta wybiera pracę nad serialem, Neal wraz z córkami wyjeżdża sam i urywa z kontakt ze swoją żoną. Nie odpowiada na telefony, a Georgie coraz bardziej tym zaniepokojona, nie potrafi skupić się pracy.
Pomysł na historię wydaje się jak najbardziej w porządku, ale już po pierwszych stronach powieści doszłam do wniosku, że będzie źle poprowadzony. I tak w rzeczywistości było. Książka nuży, dłuży się niemiłosiernie, a akcja rozkręca się bardzo wolno (o ile w ogóle się rozkręca). Wieczorem żeby po nią sięgnąć, musiałam się właściwie zmuszać.
O bohaterach mamy nikłą wiedzę, nawet po lekturze nie jestem w stanie stwierdzić czy ich polubiłam czy wręcz przeciwnie. Głównie postacie są bardziej płaskie niż drugoplanowy Seth - przyjaciel Georgie i jej współpracownik, którego szczerze mówiąc polubiłam jako jedynego.
Mogę zrozumieć rozterki głównej bohaterki, która oddając się kompletnie swojej pracy, zapomniała że rodzina również potrzebuje uwagi. Kiedy jednak traci ona kontakt ze swoim mężem - Nealem, jej zachowanie przypomina trochę zachowanie zrozpaczonej nastolatki.


Widok Neala nie zapierał Georgie tchu w piersi. Być może wręcz przeciwnie. Ale całkiem nieźle, a właściwie nawet bardzo dobrze było przebywać w pobliżu człowieka, który napełniał jej płuca powietrzem.


Neal, Neal, Neal - ciągle czytamy o tym, jak Georgie bardzo tęskni, jak bardzo to jej wina i jak wszystko jest bez sensu. Miałam wrażenie że czytam książkę właśnie o takiej nastolatce - zakochanej na umór i nie potrafiącej myśleć o niczym innym.
Obiecana nam dojrzałość w tej książce w ogóle nie występuje albo pokazana jest wyłącznie w liczbach, bo według mnie autorka nie ma pojęcia, jak przedstawić dorosłe osoby w momencie kryzysu ich małżeństwa. Właściwie wydaje nam się, jakbyśmy czytali historię o nastolatkach, bo nawet dialogi wydają się sztuczne i zupełnie nie pasujące do osób, które podchodzą pod czterdziestkę.


Neal był jej domem. Jej opoką. I jej źródłem energii. Przy nim łapała równowagę i każdego dnia zaczynała na nowo. Był jedynym człowiekiem, który znał ją na wylot.


Wspomniany w tytule wpisu tajemniczy żółty telefon przenosi główną bohaterkę wstecz. Bo właśnie dzięki niemu "porozumiewa się" ona ze swoim mężem. Jednak jej rozmówca okazuje się być z przeszłości - dwudziestoparoletnim Nealem. Wątek telefonu wprowadza nas na początku w uczucie małego chaosu. Z czasem czytania tych rozmów, stwierdzam że to dobre urozmaicenie powieści, ale to wciąż za mało, żeby było chociaż trochę bardziej ciekawie.
Retrospekcje, w których poznajemy początki znajomości obu bohaterów wciąż nie dają nam jaśniejszego wglądu w charakter zarówno Georgie, jak i Neala i byli dla mnie tak samo płascy, jak na początku książki.




Po lekturze mogę jasno stwierdzić, że po więcej książek pani Rainbow nie sięgnę. Chociaż jej inne książki "Fangirl" oraz "Eleonora i Park" oceniłam trochę wyżej, styl pisania autorki zupełnie nie wpasowuje się w moje gusta, co sprawia że bardzo się przy nim męczę. A na pierwszy rzut oka styl ten wydaje się być lekki i przyjemny. 
Pani Tęcza zupełnie nie potrafi przedstawić dojrzałego świata dwojga osób, którzy są po kilkunastu latach małżeństwa. Zdecydowanie bardziej podobało mi się przedstawienie bohaterów jak i historii w książce "Eleonora i Park" z czego jasno wynika, że Rainbow Rowell czuje się lepiej w tematyce dziecięco-młodzieżowej.
Jeżeli planujecie przeczytać "Linię serc" i nie oczekujecie przy tym dojrzałej historii o problemach dorosłych osób, możecie przeczytać. Owszem, książka jest lekka i przyjemna, ale momentami trochę przerysowana i zbyt słodka. Przypominała właśnie taką powieść o nastolatkach.

Moja ocena:




To koniec tej recenzji. To pierwsza tak negatywna recenzja książki na tym blogu. Oby była jedną z niewielu. Obecnie czytam "To skomplikowane. Julie", więc możecie się spodziewać kilku słów o tym tytule całkiem niedługo.
Tymczasem żegnam się z wami i

do następnego!


BOOK TMI TAG

10/20/2016 22 Comments A+ a-


Hej wszystkim!
Dość długo mnie nie było nie tylko na swoim blogu, ale również na waszych, za co bardzo was przepraszam! Te dwa tygodnie mojej nieobecności zajął mi wolontariat. Czy ktoś z was kojarzy Festiwal Filmowy Opolskie Lamy? Jeśli nie to jak najszybciej nadróbcie zaległości! I zapraszamy za rok!

Bardzo zachęcam was do brania udziału, nie tylko w samych festiwalach, ale również do pomagania w wolontariacie w takich wydarzeniach. Poznaje się wtedy tyle fantastycznych ludzi! I przy okazji wiele fantastycznych filmów. Ja nie mogłam się nie zachwycać nad niektórymi z nich.
Dzisiaj za oknem dość pochmurnie i smutno, więc postanowiłam zrobić TAG, do którego nominowała mnie Marta z tego oto bloga. Pytań jest dość sporo i niektóre są dla mnie dość trudne, ale mimo wszystko postaram się opowiedzieć na wszystkie z nich!




1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?

Pierwsze pytanie, a ja już nie potrafię odpowiedzieć, bo nie mam kompletnie pojęcia, kogo wybrać. Nie ukrywam jednak, że Kate z "Promyczka" jest nie tylko niesamowitą osobą, ale również osobą niezwykle pomysłową, ponieważ jej ubrania sprawiły, że sama chętnie stworzyłabym podobne!


2. Twoje fikcyjne zauroczenie?

Mam wiele postaci męskich, które mnie zauroczyły i chętnie wymieniłabym tutaj wszystkich. A w szczególności Gusa z "Promyczka", jednak nie chcę, żeby ta książka dominowała w tym TAGu, więc opowiem o Christopherze z serii książek Celine Kiernan pod nazwą "Moorehawke", który był takim moim licealnym zauroczeniem. To naprawdę świetny cykl i zachęcam was do jego przeczytania. Postać Christophera zauroczyła mnie swoją... naturalnością. W książkach, szczególnie tych Young Adult, zdarza się że bohaterowie męscy są po prostu zbyt idealni. Chris miał charakterek bezpośredniego, niewychowanego, czasem może nawet denerwującego chłopaka, ale mnie całkowicie do siebie przekonał. I co zaskakujące, nie jest on postacią pierwszoplanową. W czasie trwania akcji czasami się pojawiał, czasami znikał, a ja z każdą kolejną książką lubiłam go coraz bardziej.
Wynter, nie chcesz się zamienić?

- Wyglądasz dużo lepiej - powiedziała, klękając u boku Christophera, na którego policzkach na chwilę pokazały się dołeczki.  - Nie sądziłem, że można ulepszyć coś, co jest już doskonałe - zażartował - ale wierzę ci na słowo.

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?

Nie podam tutaj konkretniej postaci, ale z pewnością są to bohaterowie męscy, którzy w książce najpierw są boskimi bad boyami, żeby potem pod wpływem zakochania stać się zwyczajnie rozlazłą, miękką kluchą. 


4. Największa książka na twojej półce.

Dwie pierwsze książki z serii "Ostatnie imperium" pana Brandona Sandersona. Kocham je nad życie!



5. Najcięższa książka na twojej półce.

Zapewne tak jak wyżej.


6.Masz jakieś książkowe plakaty?

Niestety nie. Nie wiem czy można zaliczyć do tego plakat mangi...


7. Masz jakąś książkową biżuterię.

Również nie. :(


8. Książkowa para, której kibicujesz?

Wielu książkowym parom kibicuję i kibicowałam, ale ostatnio podczas lektury "Oddam ci słońce" niesamowicie nie mogłam doczekać się zakończenia historii Noaha. :)


9. Ulubiona seria książek.

Nie podam jednej, nie potrafię! Jedną z nich jest z pewnością podana wcześniej seria "Moorehawke" bądź też "Trylogia Czarnego Maga". Nie przeczytałam jeszcze całości, ale już mogę ogłosić, że "Saga Księżycowa" czy seria "Ostatniego Imperium" również może się tutaj znaleźć.


10. Ulubiony soundtrack z książki.

I znów podałabym tutaj coś z "Promyczka", ale ta piosenka też jest wspaniała!


11. Jaką książkę polubiłaś tak bardzo, że chciałabyś, aby była kontynuowana?

Przejrzałam uważnie książki, które do tej pory przeczytałam i szczerze mówiąc, mimo że kilka z nich naprawdę pokochałam, nie chciałabym ich kontynuacji. Cenię sobie zakończenie powieści w odpowiednim momencie, a często zdarza się tak, że kontynuacje jakiś tytułów są zbędnie i psują wrażenie po pierwszym tomie.


12. Ulubiona powieść jednotomowa.

"Druga szansa", "Złodziejka książek", Gwiazd naszych wina" - nie potrafię wybrać jednej.


13. Od kiedy czytasz?

Właściwie nie pamiętam dokładnie, kiedy pierwszy raz sięgnęłam po książkę. Pamiętam za to, że lektury z podstawówki czytałam już całkiem sama.


14. W którym domu Hogwartu jesteś?


Po kilku próbach udało mi się trafić do Slytherinu! No ale to takie oszukane, więc za pierwszym razem Tiara Przydziału dodała mnie do Gryffindoru.

15. Czego szukasz w książce?

Z pewnością ciekawych bohaterów, z którymi mogłabym się utożsamić bądź któregoś z nich nawet pokochać (Gus, csii...). Jeżeli bohaterowie mnie nie zachwycają, książkę ratuje jeszcze styl pisania i wartka fabuła. Jeżeli i tego nie ma, niestety zwykle nie kończę danego tytułu.


16. Ulubiony cytat?

Cytat z "Baśniarza":

- Co ci leży na sercu?
- Nic - odpowiedziała i po chwili dodała: - Świat.
(...)
- Tak - odparł Magnus. - Tak wyglądasz, jakby świat leżał ci na sercu.

17. Ulubiona okładka?

Odsyłam do mojego wpisu - o TUTAJ!, o okładkach, które uwielbiam.

18. Akcja vs. Romans?

Nie potrafię powiedzieć. Czasem mam humor na książkę, w której co chwila coś się dzieje, a czasami lubię odprężyć się przy niewymagającym romansie. Chyba, że połączymy akcję i romans?


19. Gdzie idziesz kiedy w książce są smutne momenty?

Hmm, nie rozumiem. Do następnej strony? Może skoro jest smutny moment, za chwilę będzie lepiej (taka mała uwaga: zwykle nie jest) :(


20. Ile zajmuje ci przeczytanie jednej książki?

Wszystko zależy od tego, czy mi się podoba czy czytam ją na siłę. Ale przeważnie mieszczę się w jednym tygodniu.

21. Ile trwa twój kac książkowy?

Mój kac książkowy pojawia się niespodziewanie i równie niespodziewanie znika. Nie ma swojego określonego terminu. Czasem wystarcza mi po prostu poczytanie recenzji o książkach, żeby sięgnąć po kolejną. Czasami też potrzebuję kilku dni, żeby móc to zrobić.

22. Najmniej lubiana książka?

"Pamiętniki wampirów"? Bardzo zła książka.


23. Co cię zachęca do polubienia postaci?

Jej brak idealności. Uwielbiam, kiedy postacie nie wyglądają jak modele z wybiegu, popełniają błędy, ale nie tracą przy tym ze swojej buntowniczości. Zdarza mi się polubić czarny charakter bardziej od głównych postaci. Nie lubię kogoś, kto jest nudny, po prostu dobry, miły i  niewyróżniający się niczym szczególnym.  Lubię trudne charaktery, tajemniczość i nader wszystko cięty język!

24. Co cię odrzuca w postaci?

Dziecinność, idealność, pokładanie miłości do głównego bohatera ponad wszystko inne, "papierowość" - ktoś po prostu jest i tyle o nim wiemy. Znamy suche fakty, ale nie poznajemy postaci z charakteru. Słodkie, rozwydrzone dziewczyny, które krzyczą szybciej niż myślą, zakochane po uszy.


Wrzucam piosenkę, żeby nie było nudno. Byłam tam! :)

25. Czemu dołączyłaś do blogosfery?

Potrzebowałam miejsca, gdzie mogłabym w końcu trafić do ludzi o podobnych zainteresowaniach. Do blogosfery dołączyłam wieki temu, pisząc rozległe opowiadania właściwie o wszystkim. Kiedy era blogów na Onecie minęła, miałam swoją przerwę w prowadzeniu blogów, aż do teraz.

26. Straszna książka?

Jedyną taką książkę jaką czytałam było "Miasteczko Salem" od Stephena Kinga i tak - to było całkiem straszne.

27. Kiedy ostatnio płakałaś przy książce?

"Promyczek"? Całkiem niedawno.
Moja recenzja TUTAJ.


28. Ostatnia książka, której dałaś 10/10?

.... "Promyczek"? Matko, jednak ta książka dominuje w tym wpisie - przepraszam!


29. Ulubiony tytuł?

"Z mgły zrodzony" - bo ten tytuł połączony z fantastyczną okładką dają naprawdę przyciągający oko efekt.


30. Ostatnio przeczytana książka?

"Linia serc". Niestety nie mam po niej pozytywnej opinii. Recenzja wkrótce.



31. Co teraz czytasz?

"To skomplikowane. Julie" - jestem bardzo ciekawa skąd tak wysoka opinia na LubimyCzytać.


32. Ostatnio obejrzany film na podstawie książki?

"Igrzyska Śmierci", bo chyba jestem jedyną osobą, która jeszcze nie widziała całej serii.



33. Bohater książkowy, z którym chciałabyś pogadać?

Prot z książki "K-Pax", bo chętnie posłuchałabym więcej o jego planecie. A z "Każdego dnia", bo mogłabym poznać więcej historii o ludziach, których ciała "przejmował".



34. Autor, z którym chcesz porozmawiać?

J.K.Rowling - bo z pewnością wymyślenie tak rozległego i ciekawego świata czarodziejów wiązało się z wieloma ciekawymi zdarzeniami.


35. Ulubione jedzenie do czytania?

Wyłącznie herbata, nie lubię jeść przy czytaniu, bo boję się że ubrudzę książkę.


36. Książkowy świat, w którym chciałabyś żyć?

Kto nie chciałby być czarodziejem w Hogwarcie?


37. Książkowy świat, w którym nie chciałabyś żyć?

Z pewnością "Igrzyska śmierci" i inne antyutopijne światy w książkach.


38. Kiedy ostatnio powąchałaś książkę?

Ale pytanie, robię to zawsze kiedy siadam do czytania!


39. Dziwne sposoby obrażania w książkach?

"Więzień labiryntu"? Bardzo podobały mi się sformułowania używane przez bohaterów.


40. Czy tworzysz jakieś własne teksty?

Owszem i możecie taki przeczytać nawet na moim blogu: "Gwiazdy w oceanie". Kiedyś pisałam wyłącznie fanficki, teraz staram się tworzyć świat własny.


41. Ulubiony magiczny przedmiot?

Pelerynka niewidka - korzystałabym!


42. Twoje miejsce w drużynie Qudditcha?

Na pewno nie atakujący, nigdy nie sprawdzam się w tej roli w jakiejkolwiek grze.


43. Nazwij piosenkę, którą łączysz z jakąś książką.

Wyżej wymienione "Maybe Someday" do książki o tym samym tytule.


44. Ulubiony podryw na książkę?

Uwaga, czas na suchar!
Podchodzisz do osoby, która ci się podoba. Rzucasz jej pod nogi książkę. Udajesz zaskoczenie, wołasz: "Hej, to twoja książka?" Masz nadzieję, że uwiedziesz kogoś swoją pomysłowością.
*da bum tss*


45. Użyłaś go kiedyś?

Hahaha, jeszcze nie!


46. Ile masz książek?

Dość dużo, żeby nie mieć czasu ich przeczytać.





To tyle! 
Trochę przydługi ten wpis, mam nadzieję, że się nie wynudziliście. Jak zdążyliście zauważyć, przeczytałam właśnie książkę "Linia serc" i jak tylko będę miała trochę czasu dla siebie, napiszę dla was recenzję o tym, jak jestem nią zawiedziona.
Tymczasem żegnam się z wami i 

do następnego!


WEDŁUG MNIE
'PROMYCZEK' - ekranizacja?

10/10/2016 11 Comments A+ a-


Hej, dzisiaj mam dla was luźny post i zarazem nową nieregularną serię na blogu. Wpadła mi ona do głowy podczas czytania wpisu na blogu Marty, który możecie przeczytać TUTAJ. Pomysł wytypowania kandydatów na aktorów dla nieistniejącej jeszcze ekranizacji wydał mi się świetny! Tym bardziej, że moje wyobrażenia co do postaci są zupełnie różne od wymienionych przez Martę.
Seria "WEDŁUG MNIE" będzie nie tylko zbiorem propozycji do ekranizacji książek, ale poruszy również tematy niezwiązane ze światem książkowym. 
Mam nadzieję, że wam się spodoba!



Znacie książkę "Promyczek"? Myślę, że tak. Było i jest nadal o niej głośno w blogosferze. Moją recenzję na temat tego tytułu możecie przeczytać TUTAJ (ostrzegam - jest dużo ochów i achów).
Więc kiedy książka tak bardzo nam się podoba, chciałoby się dla niej stworzyć idealną ekranizację. Zdarza się jednak, że wrażenie z wyprodukowanego filmu psują nam aktorzy, którzy wyglądają zupełnie inaczej niż sobie wyobrażaliśmy bądź wyglądają w ogóle zupełnie inaczej niż mówi książka! 
Postanowiłam więc pogrzebać trochę w odmętach internetu i poszukać aktorów, którzy według mnie pasują do postaci w książce, bo tak je sobie mniej więcej wyobrażałam. Z racji tego, że moja akademikowa współlokatorka również uwielbia "Promyczka" tak jak ja (bo jej go poleciłam), podawać będę również jej propozycje, w zależności od tego, co każda z nas sądzi.
Zaczynamy!

1. Promyczek/Kate

To był dla mnie twardy orzech do zgryzienia, ponieważ kompletnie nie mogłam znaleźć nikogo pasującego na Kate. Ona wydaje się tak niepowtarzalna w mojej głowie! Patrząc jednak na twarz, najbardziej do gustu przypadła mi aktorka Eleanor Tomlinson. Jej twarz na pierwszy rzut oka jest bardzo sympatyczna, a ponieważ Kate jest pełna radości i pozytywnego nastawienia, Eleanor nadaje się według mnie idealnie! 
Drugą propozycją już nie ode mnie jest Indiana Evans. Możecie ją znać z takich produkcji jak: "H2O - wystarczy kropla" bądź "Błękitna laguna". Kto pasuje według was bardziej?







2. Keller

Kolejna wspaniała postać w tej książce. 
Keller był dla mnie łatwiejszy w znalezieniu jego odpowiednika. A nawet dwóch! Z pewnością w moich wyobrażeniach jest przystojny i pociągający tak, jak przedstawiono go w książce. Jest dla mnie z wyglądu trochę Liamem Hemsworthem z domieszką Ashtona Kutchera, jednak z większym naciskiem na tego pierwszego (brzmi trochę jak przepis na Kellera... ktoś chce spróbować?)



3. Gus

A skoro mamy Kellera, znajdźmy odpowiedniego Gusa. Tutaj już sprawa się komplikuje, ponieważ wciąż nie jestem pewna, kto pasuje do niego idealnie. Powiedziałabym, że Gus jest trochę Jeredem Leto, ale tylko trochę, ponieważ bardziej Gusowi do twarzy z Chrisem Hemsworthem (nie pytajcie czemu wrzucam tutaj tyle Hemsworthów, nie moja wina że są tacy przystojni...) bądź z Jamie'm Campbellem. Jednak, według mnie, najbardziej pasować tu będzie właśnie Chris, gdyż w przeciwieństwie do Jamie'go ma łagodniejszy wyraz twarzy.

4. Clayton

czyli postać, która sprawiła mi chyba najwięcej trudności! Ale wpadłam na genialny pomysł - Olly Alexander! I wszystko się wyklarowało! Idealny Clayton.







5. Morris

 A skoro Clayton, to i musimy znaleźć Morrisa. Charlie Barnett z serialu Chicago Fire pasuje do niego jak ulał!





6. Shelly

Shelly opisana w książce na pierwszy oka jest onieśmielająca i niezbyt dostępna dla otoczenia. Wyobrażam ją sobie jako Emmę Stone połączoną z Kayą Scodelario.
Widzicie to co ja?





7. Sugar

czyli współlokatorka Kate. Wredna blondynka, z którą nie można się dogadać. Według mnie Sasha Pieterse już z samego wyglądu sprawia takie wrażenie.
Mylę się?












To tyle, jeśli chodzi o postacie z "Promyczka". Wpasowałam się w wasze wyobrażenia czy wyobrażacie sobie ich zupełnie inaczej?
Piszcie w komentarzach!
Ja tymczasem żegnam się z wami i

do następnego!