Podsumowanie miesiąca (i nie tylko)
STYCZEŃ
Dobry wieczór wszystkim!
Zapewne jesteście już po kolacji, może już leżycie w łóżku, ja tymczasem piszę ten wpis, żeby zdążyć przed rozpoczęciem lutego. Tak to jest robić wszystko na ostatnią chwilę. Jak minął wam ten miesiąc? Przeczytaliście coś ciekawego, a może odpoczywaliście, pozostawiając książki na później?
Ja, jak to miałam dawniej w zwyczaju, postanowiłam zrobić podsumowanie tego, co przeczytałam, obejrzałam i usłyszałam. Zawsze wychodzę z założenia, że dzięki takim wpisom uda wam się znaleźć coś dla siebie i ja dzięki temu zbiorę sobie wszystko w jedno miejsce. Czy wy też lubicie tworzyć takie podsumowania?
Nie ma na co czekać, dzień niedługo się kończy, a ja postanowiłam sobie napisać ten post jeszcze w styczniu, więc bez większego wstępu przedstawiam wam streszczenie tego, co robiłam nie tylko w tym miesiącu, ale i w poprzednich.
Cóż takiego działo się na blogu? Najważniejszym i wartym nadmienienia jest fakt, że wróciłam. Ile to minęło? Trzy lata? Przeraża mnie ta wielka pustka w archiwum pomiędzy rokiem 2017 a 2021. Tyle się działo w tym czasie, a jednocześnie na blogu nie działo się nic. Jednak nadeszła ta wiekopomna chwila. Jako że w styczniu nie napisałam zbyt wiele, chciałam przedstawić wam wpisy, które pod moją nieobecność zyskały popularność. Okazało się, że nawet, gdy mnie tu nie było, blog żył sobie swoim życiem.
A najpopularniejszymi postami były:
- WEDŁUG MNIE 'PROMYCZEK' - ekranizacja? (1,85 tys. wyświetleń?!)
- Pax znaczy 'pokój' Sara Pennypacker - Pax (ponad 800 wyświetleń)
- Okładki książek, które uwielbiam (prawie 500 wyświetleń)
Napisaliśmy też wspólnie prawie tysiąc komentarzy, co jest dla mnie zupełnie nie do uwierzenia! Musiałam zamrugać kilka razy, kiedy zobaczyłam tę liczbę. Wyświetlenia też kompletnie nie mieszczą mi się w głowie. Nigdy nie pomyślałam, zakładając bloga, że osiągnę takie liczby. Dziękuję wam więc za każdy zostawiony komentarz i za każde odwiedziny.
Przez cały ten okres przeczytałam trochę książek, w tym i w styczniu, zbiorę więc te najciekawsze propozycje. Jak możecie zauważyć w tym zestawieniu przeważają komiksy (i jakimś sposobem kolor różowy). A jak je oceniłam?
- Alda Sigmundsdottir - "Mała Księga Islandczyków" [RECENZJA WKRÓTCE]
- Casey McQuiston - "Red, White&Royal Blue" [★★★★★★★✩✩✩]
- Phil Stamper - "The Gravity of Us" [★★★★★★★✩✩✩]
- Joe Henderson - seria "Skyward" [★★★★★★★★✩✩]
- Mariko Tamaki, Rosemary Valero-O'Connell - "Laura Dean Keeps Breaking Up with Me" [★★★★★★★★✩✩]
- Brian K. Vaughan, Cliff Chiang - seria "Paper Girls" [★★★★★★★✩✩✩]
- Kaoru Mori - "Emma" [★★★★★★★★✩✩]
Muzycznie również odnalazłam wiele ciekawych zespołów i wykonawców, głównie dzięki mojej tygodniowej playliście na Youtube Music, która podsyła mi propozycje oparte na tym, co przeważnie słucham. Za tę playlistę wielkie serduszko ❤. Chociaż poznałam dużo nowej muzyki, wybrałam dla was jedynie TOP5, które moim zdaniem powinniście przesłuchać.
1. Will Wood and Tapeworms - 2012
Ten zespół poznałam właściwie całkiem niedawno i od razu pokochałam. Wood i jego zespół fantastycznie bawią się muzyką, bawią się na teledyskach. Tworzą utwory z pozoru zabawne, jednak opowiadające historie z życia wzięte wokalisty, który miał wcześniej problemy z alkoholem i narkotykami czy takie, nad którymi warto się zastanowić (na przykład dotyczącymi zdrowia psychicznego).
2. Berndsen - Shaping the Grey
Nie może zabraknąć również islandzkiego akcentu. David Berndsen jest piosenkarzem lubującym się w muzyce lat osiemdziesiątych, co z resztą można usłyszeć w jego utworach. Ten teledysk urzekł mnie widokami, a muzyka, że pasuje idealnie do włączenia jej sobie podczas podróży samochodem. Co sam też z resztą robi piosenkarz.
.....3. Joji - Run
.......Piosenka, która ostatnio dość często mi towarzyszyła i którą dość długo męczyłam w pętli. Mimo że przesłuchałam ją już tak wiele razy, nadal mi się nie znudziła i uważam, że Joji naprawdę ma talent. Obejrzyjcie również teledysk!
4. Wardruna - Lyfjaberg
Norweski zespół, który zachwycił mnie swoją folkową muzyką, gdzie dużą rolę odgrywają runy, chociażby dlatego, że ich album noszący nazwę "Runaljod” jest muzyczną interpretacją dwudziestu czterech run fuþarku starszego, czyli najstarszego alfabetu runicznego. Zespół używa do produkcji muzyki starych, historycznych instrumentów takich jak bębny ze skóry, kozie rogi, drumle czy lury.
5. The Correspondents - Fear&Delight
Piosenka, która długo nie mogła wyjść z mojej głowy. The Correspondents to zespół brytyjski grający electro swing. Oprócz ciekawej muzyki, są znani również ze swoich unikalnych teledysków. Z resztą zobaczcie sami.
1. Gambit królowej (reż. Scott Frank i Allan Scott)
Ten serial wciągnął mnie i nie wypuścił do samego końca. Nigdy nie sądziłam, że będę oglądać historię o szachach z tak zapartym tchem, jednak tak było i "Gambit królowej" naprawdę zasługuje na dziewięć gwiazdek.
2. Euforia (reż. Sam Levinson)
Kolejny serial, który obejrzałam jednym ciągiem. Z fantastyczną stroną audiowizualną i grą aktorką opowiada historię opartą na prawdziwej drodze walki z depresją Sama Levinsona. Jeżeli lubicie ciekawe, niebanalnie nakręcone sceny ze zgrywającą się z nimi muzyką, ten serial powinien wam się spodobać.
3. "Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga (reż. David Dobkin)
Tutaj warto również wspomnieć o tym filmie, bo choć może nie dostał do mnie bardzo wysokiej oceny, sprawił że ja, jak i moi znajomi, trochę nim żyliśmy, na przykład śpiewaliśmy piosenki i puszczaliśmy je w pracy. Z resztą cała Islandia żyła tym filmem. Tuż po emisji w sklepach dało się zauważyć koszulki z hasłami "Jaja Ding Dong", a nawet powstała w Husaviku restauracja o takiej nazwie! Film naśmiewa się trochę z Islandii i z Eurowizji, a całość jest tak sympatyczna i zabawna, że od razu ją polubiłam.
4. Dobry Omen
Przerysowany, głupkowaty, absurdalny i prześmiewczy, czyli kolejny serial, który ukochałam w mgnieniu oka. Na pewno muszę tu wspomnieć o postaciach pierwszoplanowych, bo anioł i diabeł, jak i również ich duet, są gwiazdami w tym serialu. To dzięki nim był on tak zabawny i wart zapamiętania. "Dobry Omen" jest ekranizacją książki Neila Gaimana, którą pewnie wielu zna, a ja jeszcze nie przeczytałam. Warto nadrobić zaległości.
5. Parasite (reż. Joon-ho Bong)
Parasite jest produkcją zachwycającą swoimi zwrotami akcji, czarnym humorem i kreacją bohaterów, których losy chce się śledzić do samego końca. Zakończenie wbija w fotel, zostawia nas z chaosem w głowie i myślą, że film jest dobrym komentarzem na pewne tematy społeczne.
I to tyle z podsumowania. Znaleźliście coś dla siebie? Zgadzacie się z moimi ocenami czy coś według was nie było tak dobre? Zachęcam was do podzielenia się swoją opinią poniżej, a jeśli to was coś zachwyciło w tym miesiącu, dajcie znać, a na pewno się temu przyjrzę!
Tymczasem ja się z wami żegnam, ale zobaczymy się już wkrótce, bo przygotowałam dla was recenzję książki o Islandczykach, o której bardzo chciałam wam opowiedzieć. Zostańcie więc ze mną na dłużej, bo niedługo wrócę, a tym czasem zostaje mi tylko powiedzieć,
do zobaczenia!
12 komentarze
Napisz komentarzeWidzę, że miałaś całkiem udany miesiąc pod względem kulturowym.
ReplyZ tego co udało Ci się obejrzeć to widziałam "Gambit królowej" i ten film o Eurowizji. Natomiast w planach mam Euforię.
Ale pięknie zrobione podsumowanie! Teraz słucham tego norweskiego zespołu i bardzo mi się podoba
Ja oczywiście ze swoim podsumowaniem się spóźnię, bo chciałam wcześniej zrecenzować książkę :/ Oglądałam "Gambit królowej" i przepadłam normalnie <3
Replyweruczyta
Parasite jest iście genialny. Ten film o Eurowizji mam zamiar kiedyś obejrzeć, ale w sumie to tylko dlatego żeby zobaczyć jak ten konkurs został w nim przedstawiony gdyż lubię go oglądać.
ReplyPozdrawiam
Hej, Natalia Katarzyna!
ReplyDziękuję ci za komentarz. Polecam obejrzeć Euforię. Bardzo dobry serial.
Pozdrawiam!
Hej, Kopczynskaweronika!
Wardruna jest świetna. Ma bardzo klimatyczną muzykę i w pewnym momencie sama czuję się przy niej wikingiem.
Czekam na twoje podsumowanie! Jestem bardzo go ciekawa. 
ReplyDziękuję ci bardzo za miłe słowa.
Pozdrawiam serdecznie!
Hej, Słodka Obsesja!
ReplyPotwierdzam, że Parasite jest genialny. Dawno żaden film mnie tak nie zszokował. Warto obejrzeć Eurovision Song Contest, bo mimo że obśmiewa trochę ten konkurs to jest naprawdę zabawny i pozwala spojrzeć na to wszystko z innej strony.
Pozdrawiam!
Uwielbiam Parasite! W styczniu obejrzałam też inny film tego reżysera, a właściwie jego debiut - Zagadka zbrodni. Na pewno będę śledzić filmy, jakie stworzy Joon-ho Bong, bo zdecydowanie coś w nich jest. Kiedyś zrobiłam też podejście do Euforii i wyłączyłam po połowie pierwszego odcinka. Może to błąd i powinnam spędzić z tym serialem fięcej czasu... W tamtym momencie wydawał sie zupełnie nie dla mnie. Świetne podsumowanie! Cieszę się, że wróciłaś
ReplyPozdrawiam,
BOOKS OF SOULS
Książkowo to czytałam „Red, White & Royal Blue” i mi się podobało, chociaż bez większych zachwytów. „Paper girls” czytałam 3 tomy, muszę w końcu skończyć te komiksy, bo bardzo mi się podobały!
ReplySerialowo to „Euforia” i „Good Omen” <3 „Gambit królowej” to wiadomo, prawdziwy hit zeszłego roku.
I „Parasite” świetnie opowiada o różnicach społecznych, jednocześnie będąc mega wciągającym filmem. Zdecydowanie zasłużył na tego Oscara.
Z obejrzanych przez ciebie znam tylko Gambit królowej, ale Euforie bardzo bym chciała obejrzeć
ReplyJednym słowem miesiąc udany
dla mnie był to ostatni miesiąc macierzyńskiego ;)
ReplyByłam na Parasite w kinie, genialny film ;)
ReplyBardzo fajne podsumowanie. Ja obejrzałam "Gambit królowej" i zakochałam się w nim.
ReplyJeżeli spodobał Ci się mój wpis, proszę skomentuj.
Będzie mi niezmiernie miło! :)
Do komentowania nie musisz się logować. Ta opcja włączona jest również dla anonimowych użytkowników.